Tak i to na portalu idg.pl. Autor
tego niusa pisze tak:
Jednym z czynników wpływających w dużym stopniu nabezpieczeństwo każdego systemu operacyjnego jest częstotliwość automatycznych aktualizacji. Microsoft udostępnia je w każdy drugi wtorek miesiąca. Tuż po wydaniu odpowiednich biuletynów aktualizacje są umieszczane w usłudze Windows Update, a stamtąd automatycznie pobierane i instalowane w komputerach użytkowników.
W wypadku systemów linuksowych, openSUSE i Mac OS X nie widać aż takiej dbałości o klientów. Po pierwsze, czas od wykrycia dziury w systemie do opracowania odpowiedniej łaty jest zazwyczaj dłuższy, a po drugie, poprawki nie są udostępniane regularnie. W systemach opensource'owych wszystko zależy od społeczności i programistówskupionych wokół danego projektu, w Mac OS X zaś od Apple'a, który nie śpieszy się z opracowywaniem kolejnych poprawek.
Wybaczcie, ale nie zgadzam się. I za pewne nie tylko ja. Dziury wykryte w programach linuksowych są łatane znacznie szybciej. Jeżeli dzisiaj został wykryty jakiś błąd, to jutro mogę się już spodziewać pakietów z aktualizacją, a nie czekać na "wtorek". Czytając czasem jakiś nius o błędach/dziurach znalezionych w bibliotekach, bądź innych linuksowych programach, czytam również o tym, że problem został już rozwiązany i lada moment mogę spodziewać się aktualizacji, które rzeczywiście się pojawiają. Znów... nie muszę czekać do "wtorku". A tak przy okazji, to OpenSUSE nie jest systemem linuksowym? :D A, ok, nie wiedziałem. Co do Maka, to nie wiem, jak to jest. Ale jeżeli nie mają czego łatać "na gwałt", bądź błędy nie zostały wykryte, to z aktualizacjami się nie spieszą. Kompletna bzdura ten nius. Po cytowanym fragmencie przestałem go czytać.